Moja historia.
Mój pierwszy trening zrobiłem 21 marca 2017 roku. Maszyny na siłowni, dwa razy w tygodniu, bez wielkiego planu. Chciałem po prostu być silniejszy.
Zwrot w stronę kalisteniki
Rok później pierwszy raz zobaczyłem trening kalisteniczny. Ludzie robili z własnym ciałem rzeczy, które wydawały mi się niemożliwe. Chciałem sprawdzić, czy też tak mogę.
Siłownia została ze mną do dziś - dalej lubię klasyczny trening z ciężarami i dalej go programuję, dla siebie i dla innych. Zmieniło się tylko to, co jest w centrum: nauka nowych umiejętności. Stanie na rękach, kółka gimnastyczne, planche, front lever i cała lista rzeczy, których wciąż się uczę.
Najbardziej pociąga mnie kontrola nad własnym ciałem i ta prosta ciekawość, żeby sprawdzić, co jeszcze da się zrobić. Właśnie w tym jest najwięcej zabawy.
Ładowanie filmu...Coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie później.0:00 / 0:00
Handstand i stanie na jednej ręce
Stanie na rękach było ze mną niemal od początku i otworzyło mi drogę do ogromnej liczby umiejętności. Handstand to łącznik - raz opanowany, spina ze sobą kolejne elementy i pojawia się potem wszędzie.
Stanie na jednej ręce (OAHS) to dla mnie ukoronowanie tej drogi. Ponad trzy lata zajęło mi dojście do momentu, w którym jako-tako trzymałem je przez kilka sekund - i to był dopiero początek. Jeszcze długo potem to była loteria: częściej niż rzadziej nie byłem w stanie ustać dłużej niż pięć sekund w więcej niż jednej czy dwóch seriach.
Żadne ćwiczenie nie nauczyło mnie takiej cierpliwości. Po drodze było mnóstwo dezorientacji, złości, niedowierzania i zwątpienia. Bywało też na granicy losowości - wynik potrafił zależeć od tego, jak spałem, jak się zregenerowałem i co trenowałem wcześniej.
W tej pozycji jest tyle mini i mikro elementów do opanowania, że nawet przedsmak kontroli, jakiej wymaga jedna ręka, trzeba sobie wypracować. Poziom respektu, jakiego to ćwiczenie żąda, do dziś robi na mnie wrażenie. No i nie ukrywam - wygląda po prostu świetnie.
Jest jeszcze nadgarstek. Przy jednej ręce cały ciężar ciała stoi na jednym stawie, więc porządne przygotowanie go przed sesją to nie formalność, tylko warunek treningu.
Chyba właśnie za to najbardziej cenię to ćwiczenie. Wszystko trzeba w nim zrozumieć i wysiedzieć - nikt nie stoi na jednej ręce przypadkiem. Za jedną ręką stoi więcej zrozumienia własnego ciała niż za czymkolwiek innym, co robię.
Trudniejsze momenty
Na początku chciałem wszystkiego naraz. Skończyło się przeciążeniem ścięgien i przymusowym zwolnieniem tempa. Długo ignorowałem sygnały ostrzegawcze - na poważnie potraktowałem je dopiero wtedy, gdy problemem stało się zwykłe naciśnięcie klamki. To była najważniejsza lekcja w całej mojej drodze:
Mięśnie adaptują się szybciej niż ścięgna.
W moim archiwum do dziś leży plan zatytułowany „wszystko przez pół”. Połowa obciążeń, połowa objętości, a przy części ćwiczeń dopisek: „jeśli nie będzie bolało”. Nie przestałem trenować - zmieniłem plan i nauczyłem się pracować wokół ograniczeń.
Kiedy w pandemii zamknęły się siłownie, trenowałem w sypialni. Nie był to wymarzony trening, ale był regularny.
Maj 2020
Ładowanie filmu...Coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie później.0:00 / 0:00
Dziś mam za sobą dwa takie przeciążenia. Oba z tego samego powodu i oba czegoś mnie nauczyły. Od 2020 roku trenuję sześć dni w tygodniu - teraz po prostu robię to mądrzej.
Droga do planche
Planche zajął mi sześć lat. Przez ten czas mój plan treningowy zmienił się ponad dwadzieścia razy.
Był w tej drodze moment, w którym robiłem prawie dwieście serii tygodniowo i byłem przekonany, że więcej znaczy szybciej. Nie znaczyło. Kolejne wersje planu były coraz krótsze i coraz bardziej przemyślane - i to właśnie one przyniosły największy progres.
Bywały miesiące bez widocznego postępu. Wracałem do podstaw, zmieniałem podejście i próbowałem dalej.
2024 - 2025
Ładowanie filmu...Coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie później.0:00 / 0:00
Ładowanie filmu...Coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie później.0:00 / 0:00
Ładowanie filmu...Coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie później.0:00 / 0:00
Muzyka: Jake Hill - F.T.B, Limp Bizkit - Hot Dog
W październiku 2025 pierwszy raz utrzymałem pełny planche. Na nagraniu wyglądam spokojnie, ale w środku aż mnie rozpierało - lata pracy w końcu złożyły się w te kilka sekund.
Październik 2025
Ładowanie filmu...Coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie później.0:00 / 0:00
Muzyka: Fred Again - OG Dub
Gdzie jestem teraz
Dziś stoję na jednej ręce, trzymam planche i front lever, robię przejścia na kółkach i wciąż uczę się nowych rzeczy. Lista się nie kończy i bardzo mnie to cieszy.
Kalistenika to moja specjalność, ale nie zamykam się w niej. Klasyczna siłownia - sylwetka, siła, ciężar na sztandze - od początku jest częścią mojego treningu i częścią tego, czego uczę.
Trenuję, bo lubię ten proces.
Ładowanie filmu...Coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie później.0:00 / 0:00
Mój front lever trzyma NEFFEX. Tak, ten NEFFEX.
Ładowanie filmu...Coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie później.0:00 / 0:00
Dlaczego uczę innych
Zanim uczenie innych stało się czymś więcej niż hobby, przez lata pisałem plany znajomym. Nastolatce, która dopiero zaczynała. Koledze z dziewięcioletnim stażem, który potrzebował świeżego spojrzenia. Osobie, której kontuzja nadgarstka wykluczała połowę klasycznych ćwiczeń - więc znaleźliśmy drugą połowę. Każdy z tych planów wyglądał inaczej, bo każda z tych osób była inna.
Kiedy ktoś przy mnie pierwszy raz łapie równowagę w staniu na rękach, widzę tę samą radość, którą sam pamiętam.
Dlatego każdy plan buduję od zera, wokół poziomu, ograniczeń i celu konkretnej osoby.
Pomaganie w czyimś progresie daje mi więcej satysfakcji niż własne rekordy.
Muzyka
Smutek, radość, mobilizacja, skupienie, ciężka praca, tempo, odpoczynek - muzyka zawsze przy tym była. Wypełnia pustą przestrzeń, nadaje znaczenie i emocje. Tworzy wspomnienia i więzi, a potem je utrwala.
Towarzyszy mi od dziecka - zaszczepił ją we mnie tata. Idzie za mną wszędzie i odbija się echem w tym, co czuję. Rzadko zobaczysz mnie na treningu bez słuchawek.
Każdy montaż na tej stronie ma swoje znaczenie. Buduję go wokół konkretnego utworu, z którym coś mnie łączy. Stąd podpisy „Muzyka” pod klipami.
Posunąłem się zresztą o krok dalej. Większości filmów nie nagrywam przyciskiem nagrywania - nagrywam ekran telefonu z włączoną kamerą, bo tylko tak w odtworzeniu słychać to, czego słuchałem w trakcie. Każdy klip staje się małą kapsułą czasu: obraz i muzyka dokładnie z tamtego momentu. Dlatego w wielu filmach widać prostokąt ostrości „szukający” mojej twarzy - to nagranie ekranu, nie samej kamery.
Muzyka potrafi też wpływać na mnie mocniej, niż bym chciał. To broń obosieczna - wzmacnia zarówno te „dobre”, jak i te „złe” emocje - o ile w ogóle da się je tak dzielić.
Wierzę, że tylko zapach silniej przywołuje wspomnienia. Muzyka jest tuż za nim. Jest częścią mnie i jestem wdzięczny, że mogę ją czuć aż tak głęboko. Mam ją we krwi.
